Mer Boswford

Go down

Mer Boswford

Pisanie by Meredith Boswford on Czw Wrz 09, 2010 7:00 pm

1. Imię (imiona): Meredith, Selen;
2. Nazwisko: Boswford;
3. Data urodzenia, wiek: trzeci kwietnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt trzy;
4. Rok nauki: VII;
5. Status majątkowy: majętny;

6. Charakter: Bez wątpienia Meredith należy do osób o skomplikowanej charakterystyce. Nie da się jednoznacznie określić jaka jest, a jaka nie. Przede wszystkim dlatego, że ona sama nigdy nie mówi nic na swój temat, a poznać jest ją niezwykle trudno.
To, że jest tajemnicza i zamknięta w sobie widać na pierwszy rzut oka. Nikogo nie dopuszcza do siebie nazbyt blisko, uważając, że przyjaciele osłabiają czujność i mogą człowieka pogrążyć. Nikomu także nie ufa, bo zaufanie zbyt łatwo można nadszarpnąć. Ponieważ sama niewiele wie o swojej przeszłości nie zamierza nikogo w nią wtajemniczać.
Jako, że od przeszło sześciu lat pozostawiona jest samej sobie nauczyła się radzić sobie bez pomocy innych. Wie, że może liczyć wyłącznie na siebie i nie zwykła prosić kogokolwiek o pomoc. Zresztą, jest zbyt dumna, by przyznać się przed kimkolwiek, że tej pomocy potrzebuje.
Jest nadzwyczaj silna. Nie fizycznie, co prawda, bo tej siły bez wątpienia jej brak, ale psychicznie. Właściwie nikomu jeszcze nie udało się jej złamać. Nie płacze, nie popada w depresję, czy też obłęd. Jest zrównoważona, opanowana i zawsze idealnie chłodna. Potrafi ocenić sytuację z precyzją godna podziwu i zawsze wie, jak się zachować. Pozyskiwanie poparcia innych jest dla niej chlebem powszednim – nie widzi w tym nic trudnego. Zawdzięcza to nie tylko sprytowi, ale także talentowi aktorskiemu, który już nie raz uratował jej skórę.
Fakt, iż Meredith lubi dominować może wiązać się z jej, wcześniej wspomnianymi, cechami. Nie przepada za podporządkowywaniem się innym. Dziewczyna lubi dominować. Bycie górą i pokazywanie innym, że jest się od nich lepszą to coś, co ot tak, samo z siebie jej wychodzi. Kocha władzę, dlatego też nic dziwnego, że została Head Girl.
Zawsze najpierw myśli, a potem robi. Impulsywność nie jest jej znana. Potępia osoby impulsywne, a widząc tego typu ludzi uśmiecha się kpiąco. Uważa ich za tępaków, czego nie omieszka im wytknąć przy każdej możliwej okazji…
Jest wredna, cyniczna i naprawdę złośliwa. Potrafi, oczywiście, być miła, czy też raczej kulturalna, ale to zdarza jej się niezwykle rzadko i tylko wtedy, kiedy wie, że coś dzięki temu osiągnie. Właściwie niewiele mówi, ale jeśli już się odezwie możecie być pewni, że jej słowa będą przemyślane, idealnie wyważone i uzyskają taki efekt, jakiego ona będzie sobie życzyła.
Wydaje się, że jest typową mroczną dziewuszką, ale… No dobra – jest typową mroczną dziewuszką, ale tak już bywa, kiedy przejdzie się przez to, co ona i musi się żyć ze znienawidzoną ciotką.
Czy ma jakieś zalety? Bez wątpienia jest piekielnie inteligentna, choć nienawidzi się uczyć. Właściwie nie musi, ale z całą pewnością nie jest typem, który z każdego wypracowania otrzymuje szóstki.
Mimo tych wszystkich, niezwykle wyraźnych, wad, jest niemalże towarzyska. To znaczy – bywa na imprezach, ale zwykle robi za przyzwoitkę. Głowę ma zwyczajnie mocniejszą niż większość jej znanych panów, co w efekcie sprawia, że kiedy wszyscy leżą już pod stołami ona wciąż się nieźle trzyma. Nieźle to znaczy, że jest w stanie podnieść się z krzesła i się nie przewrócić. I o ile zdarza jej się, że język jej się pląta, nogi się pod nią uginają, to wciąż ma niezwykle trzeźwy umysł – jest świadoma tego, co robi i wszystko pamięta następnego dnia.
Kim będzie w przyszłości? Nie ma pojęcia. Znając życie pewnie nie dożyje późnej starości, więc kogo to obchodzi?

7. Wygląd: Bez wątpienia jest jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole.
Boswford jest szczupła, a wręcz chuda. Nie chodzi o to, że mało je, czy też się odchudza – ona zawsze mogła pochwalić się taką budową ciała. Nie posiada także okazałego biustu, czy też krągłych bioder. Jej sylwetkę można zaliczyć do chłopięcego typu. Nie ma się czym pochwalić, choć kilka razy słyszała już wyrazy zazdrości z ust szkolnych „koleżanek”. Ona osobiście nie wie czego one jej mogą zazdrościć, ale to już inna sprawa…
Jest raczej niska. Na swoje siedemnaście lat mierzy sobie zaledwie metr pięćdziesiąt siedem. Dlatego też łatwo jest jej wtopić się w tłum i zniknąć, kiedy tylko jej tego potrzeba. A jest to nieraz wyjątkowo pożądana umiejętność, dlatego też nie narzeka na swój niski wzrost.
Ma regularne, delikatne rysy twarzy. Znajomi często powtarzają jej, że nie wygląda na swój wiek, ale jej to zupełnie nie przeszkadza. Posiada wąskie, idealnie skrojone brwi, jak gdyby codziennie je regulowała. Pod brwiami znaleźć można niewielkie, niemal całkowicie czarne oczęta. Kiedy się w nie spojrzy, ma się wrażenie, że ona wie o tobie wszystko. Jak gdyby czytała ci w myślach.
Ma nieco zbyt długi, ale za to prosty, choć lekko zadarty, nos, który wcale nie szpeci jej twarzy. Ona sama jednak go nie lubi i chętnie by go skróciła. Niemożliwe, ale pomarzyć można… Usta są niewielkie. Górna warga nieco większa od dolnej, pełniejsza. Ich kolor można zaliczyć do perłowego, choć zdarza się, że są ciemniejsze. Powodem tego jest to, iż bez przerwy przygryza którąś z warg, gdy nad czymś myśli, jest zdenerwowana, bądź zaniepokojona. W efekcie często są popękane, przez co Mer wiecznie musi je nawilżać.
Ubiera się bardzo kobieco, nieraz wręcz wyzywająco, dzięki czemu wygląda na starszą, niż jest w rzeczywistości, co ułatwia jej kontakty z chłopcami.
Gestykuluje zdecydowanie nadmiernie. Nie raz i nie dwa uderzyła kogoś przypadkiem w twarz, opowiadając o czymś z pasją i zaangażowaniem. Pulę min także ma dość dużą. Raz uśmiechnięta, raz poważna, a po chwili zdegustowana. Uczucia dość często odbijają się na jej twarzy, choć potrafi je kontrolować, dzięki czemu zwykle uzyskuje taki efekt, o jaki jej chodziło.

8. Rodzina: Kiedyś Meredith z całą pewnością miała pełną i, być może, szczęśliwą rodzinę. Ale jeśli tak było to ona tego nie pamięta. W każdym razie nie posiada obecnie ani matki, ani ojca, ani rodzeństwa.
Mieszka u swej, znienawidzonej należy dodać, owdowiałej ciotki, która, nie dość, że jest stara, to jeszcze jest skończoną dewotką i hipokrytką. Była siostrą jej ojca i kochała go bezgranicznie. Mer nie wie dlaczego, ale obwinia ją o jego śmierć.
Obecnie pracuje w kancelarii Ministra i zarabia spore pieniądze, które przeznacza na edukację bratanicy.

9. Biografia: Muszę z przykrością stwierdzić, że długa nie będzie. Dlaczego? Zaraz się przekonacie.
Był rok 1993, początek wiosny. Wydawało się, że to popołudnie będzie dokładnie takie samo, jak każde inne. Kucharki przygotowały kolację, nakryły stół, a matka zawołała je na dół. Tak: „je”. Było ich trzy – idealne, śliczne i niemal identyczne. Najstarsza – Margharet – która za dwa dni miała zacząć swój czwarty rok w St. Trinian, śliczna brunetka o gęstych brwiach i idealnie skrojonych ustach. Zawsze uśmiechnięta, pewna siebie i butna, słynąca w całej szkole ze swej nad przeciętnej inteligencji. Średnia – Martha – spokojna, cicha i niezwykle nieśmiała, dwunastolatka, nie potrafiąca prosto złożyć swojego krawata w barwach szkoły, kochająca miłością bezgraniczną astronomię; a także najmłodsza – Meredith – która za rok miała dołączyć do sióstr. Chłodna w obejściu, nieprzystępna i tajemnicza, wykazująca niebezpieczne zainteresowanie przestępstwami. Mimo, że różniły się pod każdym względem, tak naprawdę kochały się bardzo i skoczyłyby za sobą w ogień. No, może nie dosłownie. Margharet z całą pewnością po prostu ten ogień by ugasiła. Martha szukała by sposobu, by obejść zagrożenie i odnalazła by bezpieczną drogę na około. Meredith, natomiast, zmusiłaby kogoś postronnego, by skoczył w ogień za nią.
Tego wieczoru ubrała się wyjątkowo starannie. Sama nie wiedziała dlaczego. Po prostu miała wrażenie, że powinna. Od zawsze wykazywała się niezwykłą intuicją. Wierzyła także w swoje przeczucia, dlatego też odnalazła najładniejszą sukienkę i włożyła ją na siebie z namaszczeniem. Po kilkunastu minutach, zwarta i gotowa, zeszła do jadalni.
Oczy rodziców były nieobecne – wciąż prześladują ją we snach. Siostry uśmiechały się blado; wyglądały, jak gdyby zasnęły. Coś stuknęło… Odwróciła się powoli, a potem…
Kiedy się ocknęła za oknami panowała już jesień. Z nieba strugami lał się rzęsisty deszcz, a lodowaty, porywisty wiatr targał oknami domu ciotki, które ta właśnie zamykała. Nie wiedziała, co tu robi i dlaczego nigdzie nie ma jej sióstr. Pamiętała tylko te puste oczy rodziców. I ten tępy ból w skroni.. Nie rozumiała. Miała wrażenie, jak gdyby ktoś wyczyścił jej pamięć. Nie była w stanie przypomnieć sobie niczego, co wydarzyło się przed tym okropnym dniem…
Kilka lat później poznała prawdę. „To było morderstwo” – powiedziała jej wtedy ciotka. Jej wąskie brwi i równie wąskie, blade usta dodawały surowości jej pomarszczonej twarzy. Dodatkowo zawsze czesała się w ciasny kok na czubku głowy, zakładając niezmiennie czarne ubrania, na znak żałoby po ukochanym bracie. I mimo, że nikt nie znalazł żadnych śladów; mimo, że nie odnaleziono sprawcy, ciotka i tak uważała, że to ona jest temu wszystkiemu winna. Nie chciała brać jej do siebie, ale duma nie pozwalała jej oddać jedynego dziecka swego rodzonego brata. Co by powiedzieli znajomi? Co by pomyślał zmarły brat? Co by pomyślał zmarły ojciec?
Od tej pory Meredith żyje pod jednym dachem z, nieco zwariowaną, starą ciotką, bez przerwy zajmującą się polityką. Dziewczyna czasami ma cichą nadzieję, że w wyniku jakiegoś zamachu na jej ukochanego Ministra zwyczajnie trafi ją szlag, ale nie mówi o tym głośno. Ona także posiada swoją dumę i potrafi trzymać język za zębami…

10. Subkultura: nie identyfikuje się z żadną;
11. Pełne imię i nazwisko osoby użyczającej nam wyglądu: brak;

_________________
meddie boswford, 17 lat, head gril!

run, run, run away
lost, lost, lost my mind
want you to stay
want you to be my prize

avatar
Meredith Boswford
Head Girl

Liczba postów : 125
Join date : 08/09/2010
Age : 25
Skąd : Londyn, rzecz jasna
Klasa : siódma
Subkultura : Head Girl!

Zobacz profil autora http://odrodzenie-weza.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach